Alpamanta, wysokogórski Malbec

Alpamanta, wysokogórski Malbec

Argentyńska Mendoza znajduje się od Santiago (Chile) jakieś zaledwie 100 km w linii prostej. Choć w praktyce oznacza to niemal 6h jazdy samochodem ponieważ po drodze mamy taką hipsometryczną niefortunność jak Andy.

To właśnie to strzeliste pasmo górskie powoduje, że regiony winiarskie Argentyny są pewnym odbiciem lustrzanym Alzacji. Dlaczego?

Chile jest wąskim, podobnym w kształcie do fasolowego strąka, krajem o powierzchni płaskiej - od oceanu aż do wznoszących się gór. Po drugiej stronie ośnieżonych szczytów jest już Argentyna, ale jej powierzchnia jest wypchnięta w górę jak klatka początkującego pakera podczas wyciskania sztangi. O ile po stronie zachodniej mamy wysokości bezwzględne dwucyfrowe, to w Mendozie winnice znajdują się w klimacie górskim - ok. 1000 m n.p.m.

Alzacja jest negatywem, pasmo górskie w jej zachodniej części osłanią ją od ciepłego i wilgotnego powietrza znad Oceanu Atlantyckiego, nad Colmar i Ribeauville nie docierają prawie żadne deszcze dzięki temu i miasta te są najsłoneczniejsze w całej Francji. Co w oczywisty sposób premiuje wzrost winorośli.

Argentyna również znajduje się po drugiej stronie pasma górskiego i pompowane przez prąd Humboldta ciepłe powietrze pozostaje po stronie chilijskiej. Tam wznosząc się opada w postaci deszczu zasilającego liczne doliny. Natomiast Argentyna jest położona wysoko, nie otrzymują regiony zachodnie niemal żadego deszczu. No i w efekcie jest sucho jak diabli. 

Co z tego jak warunki są dobre jak nie ma kropli wody? Każdy ambitny winiarz zanim zacznie produkcję musi sobie zapewnić jej odpowiednią podaż poprzez system studni. 

Wysoko, chłodno, sucho, słonecznie. Jakie tutaj moga powstać wina, jak nie takie, które czerpią swoje masywne taniny z napęczniałych skórek. A skąd te skórki? Winorośl broniąc się przed przesadną ewaporacją, wykształca grubszą warstwę ochronną, co wpływa na kolor, intensywność i garbnikowość win.

Andriej Razumowsky rozumiał wszystkie te detale doskonale zakładając winnicę w miejscu gdzie nie było wcześniej żadnych winorośli, jednak jak kiedyś wspominał - “kaktusy się prezentowały okazale, dlatego założyłem że woda gruntowa nie jest bardzo głęboko”.

Nawiązując początkowo współpracę z Alvaro Espinozą, papieżem biodynamistów, ustalił cały profil produkcji na fantycznie wręcz naturalny, działając w zgodności z rytmami natury. W ten sposób bronił się przed degeneracją bioróżnorodności, jaka jest rezultatem monokultury w tak trudnym klimacie. Pozostawił więc kaktusy, do dziś żyją w nich, a dokładnie w wydrążonych dziuplach - sowy, które są symbolem Alpamanta. Nie pytajcie jak sowy drążą dziury w kaktusach, bolą mnie zęby na samą myśl.

Sam Malbec, odmiana preferująca ciepły, ale suchy klimat sprawuje się doskonale. Natal Alpamanta to wino winifikowane w stali i betonie, bez beczki. Naturalne, świeże i pełne energii.